Anime oczami Talduka: Death Parade

Opis: Quindecim jest niezwykłym barem, który odwiedza nietypowy rodzaj klientów. Każda para nowo przybyłych osób nie ma pojęcia, jak się znalazła w tym lokalu, jak i pozbawiona jest części wspomnień. Jedyne czego mogą się dowiedzieć od barmana zimnego niczym kostki lodu, które serwuje w trunkach to to, że nie opuszczą lokalu aż do momentu zagrania i skończenia gry, w której stawką jest… coś więcej niż życie.

Rodzaj produkcji: serial TV
Czas trwania: 12 x 24 min
Tytuł japoński: デス・パレード
Gatunek: psychologiczny, tajemnica, gra
Premiera: 10 październik 2014
Studio: Madhouse
Autor: Yuzuru Tachikawa
Reżyser: Yuzuru Tachikawa
Scenariusz: Yuzuru Tachikawa
Muzyka: Yuuki Hayashi

Znacie ten kawał… przychodzą dwa trupy do baru i jeden z nich mówi do barmana „co tu panuje taka grobowa cisza, na dodatek ani jednej żywej duszy”, na to ten odpowiada, „a co się pan dziwi, jak przychodzą tu wyłącznie same sztywniaki”. Ahh ten mój wisielczy humor, równie sztywny i oschły jak jego tematyka, nie każdy jednak jest w stanie podejść do tematu śmierci na poważnie, lub inaczej nie każdy jest w stanie go przedstawić w ciekawy sposób, aby zainteresować nim kogoś, a tym bardziej zmusić do jakiejś refleksji. Literatura, filmy, piosenki i nie tylko tam przedstawiane jest ludzkie życie oraz to, co idzie z nim nieodłącznie w parze, a jest nią śmierć. Religie też mają swoje wizje co dzieje się z ludźmi po ich śmierci, podchodzą do tego różnie, ale w większości jest podobnie, dusze podlegają osądowi mającemu na celu określić czy za życia osoba była dobra, czy zła i na co w związku z tym zasłużyła… Wizje sądu oraz miejsc, do których trafiają potem dusze, różnią się w zależności od źródeł, jedną z nich przedstawia anime Death Parade.

W barze Quindecim panuje niezwykle sztywna atmosfera, nie tylko z powodu klienteli, jaka ją odwiedza, ale również za sprawą niezwykle zimnego i pozbawionego emocji barmana Decima. Jest on większym sztywniakiem niż jego klienci, którzy są martwi. Zmarłe osoby trafiające tam zazwyczaj dwójkami są stałymi klientami, jednak nie trafiają tam, aby umilić sobie czas pośmiertny. Każdy truposz przybywa tam na swój osąd, jednak nie jest świadomy własnej śmierci ani tego, po co i jak się tam pojawił. Każdy z klientów zostaje pozbawiony części wspomnień, dopiero pod wpływem pewnych okoliczności zaczynają powoli powracać. Nie są to jakieś zwyczajne wspomnienia, lecz takie, które wywołują ukryte emocje skrywane przed światem równie głęboko, jak samo wspomnienie. Nie przychodzi to jednak poprzez siedzenie sobie wygodnie w barze, popijaniu trunków i rozmowie z osobą, która przybyła razem z nią do miejsca wyglądającego na pierwszy rzut oka dosyć normalnie. Jak już wcześniej wspominałem dzieje się to podczas pewnych okoliczności, a są nimi skrajne sytuacje, najlepiej takie podbramkowe. Jak je wywołać? Arbitrzy, bo tak są nazywani pracownicy zajmujący się osądem dusz, wybrali jako narzędzie pomagające im w swoim zadaniu gry. Każda nowo przybyła para osób musi zagrać w pewną grę np. bilard, kręgle, rzutki itp. wybraną na zasadzie ruletki, dopiero po jej rozegraniu będą mogli opuścić lokal. Po wylosowaniu rodzaju gry, przychodzi czas na odrobinę rozrywki, ale tylko odrobinę nie można przecież stworzyć sytuacji krytycznej przy zwykłej grze, chyba że gracze lubią rywalizacje i zależy im bardzo na wygranej, na przykład, gdy nagle stawką staję się własne życie.

Człowiek w sytuacji zagrożenia potrafi zmienić się diametralnie, a wpływ na to ma również to, co tam głęboko w sobie skrywa. Właśnie ten mrok arbitrzy pragną najbardziej wyciągnąć ze swoich klientów. Tylko dzięki temu mogą określić co zrobić z daną osobą, jednak czy jest to naprawdę konieczne? Jest to jedno z wielu pytań, jakie można zadać podczas oglądania Death Parade, co jakiś czas pojawiają się kolejne i to jest w tym anime najlepsze, że stawia pewne pytania, a odpowiedzi nie daje wprost. Postacie pierwszoplanowe, jak i epizodyczne odgrywają tutaj kluczową role, to one stawiają pytania i kierują nie tyle, co do odpowiedzi co bardziej do przemyśleń.

Pewnego dnia Decim przyjmuje nietypową klientkę, jest pierwszą zmarłą, która jest świadoma swojej śmierci, komplikuje to bardzo sprawę jej osądu, przez co wyrok zostaje odroczony. Zostaje asystentką barmana, który będzie mógł ją stale obserwować i ostatecznie wydać wyrok w jej sprawie. Bezimienna dziewczyna wnosi wiele „życia” do baru, co prawda nie jest ona strasznie wesołą osobą, ale przy boku Decima, widać wyraźną różnice między tą dwójką. Arbiter pomimo swojego wyglądu osoby bezdusznej i zmnej niczym kostki lodu, które dodaje do trunków, jest w porównaniu do innych osób po fachu nietypowy za sprawą szanowania ludzi, którzy wiedli spełnione życie. Nie jest to jego jedyną różnicą, stara się możliwie jak najlepiej zrozumieć uczucia ludzi, z czym wiążą się pewne problemy w przypadku arbitrów… Jednak od czego się ma asystentkę, a ta w duecie z nietypowym arbitrem stara się pokazać, że przeprowadzane osądy nie powinny przebiegać w sposób mogący wpłynąć na werdykt, od którego zależy czy ktoś zostanie zesłany do „pustki” czy zostanie reinkarnowany.

Hulaj dusza, piekła nie ma, a co jeśli jest, czy nawet ta świadomość zmieniłaby pewne decyzje? Można się nad tym zastanawiać i dyskutować, jednak wniosek będzie zapewne ten sam, że zależeć to będzie wyłącznie od osoby, która znajdzie się w niecodziennej sytuacji wyzwalającej wiele różnych emocji oraz impulsów. I tutaj rodzi się jedno z zasadniczych pytań stawianych przez twórców, jak osądzić sprawiedliwie? Czy na jej decyzje powinny być brane również emocje jak w przypadku decyzji, które podejmowali osądzani? A może sędzia powinien być pozbawiony wszelkich uczuć, jednak czy można byłoby nazwać wtedy taki werdykt w pełni sprawiedliwym?

Tytuł do tego anime pasuje znakomicie, w tytułowej paradzie śmierci przedstawiane są losy różnych ludzi, pewnego rodzaju widowisko, w którym publiczność w tym przypadku arbiter obserwuje i ocenia przemarsz ludzi przez życie. Każde potknięcie, zawahanie, decyzja staje się istotna, jak powiadają „diabeł tkwi w szczegółach”. Choć często uczestnicy podczas trwania widowiska nie dostrzegają własnych błędów, bywa, że dopiero po zakończeniu przemarszu dostrzegają wszystkie błędy, a w szczególności te najistotniejsze, na których naprawę jest już za późno, parada przecież się już skończyła. Nie dla każdego jednak jest to oczywiste, dla jednych coś, co wydaje się błędem, dla innych może być racjonalną i świadomą decyzją. Kto wtedy ma racje? Kolejny dylemat, jednak w arbitra w tej sprawie nie zamierzam się bawić, są od tego odpowiednie osoby.

Powiadają, że życie to nie gra, jednak można znaleźć i tu pewne podobieństwa. Zarówno w jednym, jak i drugim są zasady, których należy przestrzegać, a w drodze do celu jesteśmy skłonni złamać panujące zasady, nad których przestrzeganiem czuwają arbitrzy. Należy wtedy liczyć się z konsekwencjami, jakie to niesie. Oglądacie zapewne sport lub coś podobnego gdzie są arbitrzy, jest to doskonały przykład, jak często decyzja podejmowana przez sprawujących piecze nad przestrzeganiem zasad są niesprawiedliwe w niektórych sytuacjach. Nie wspominając już od tego, że osoby osądzone nie mają nieraz nic do powiedzenia w sprawie decyzji, z czym pozostaje się im jedynie pogodzić, pomimo że zostali przez to bardzo skrzywdzeni. Przez co użycie motywu gry w dodatku, na której szali stawiane jest życie, uważam za niezwykle trafny.

Co jest meritum tej opowieści? Sprawiedliwy osąd? Ważne decyzje, często moralne decydujące o życiu? Jak powinno wyglądać spełnione i sprawiedliwe życie, aby niczego potem nie żałować? Sądzę, że wszystkiego to było istotne w tej produkcji, a i tak ostatecznie wszystko to zmierzało do jednego memento mori. Koniec życia i początek życia po życiu (jeśli takie istnieje i w nie się wierzy) jak to będzie wyglądało, zależy wyłącznie od Ciebie. Puki jednak to nastąpi, carpe diem w taki sposób, aby potem tego nie żałować.

Wszystko to jest ukazane w ładnej szacie, pokusiłbym się o stwierdzenie, że ubrali worek kości w gustowne ubrania i posadzili pośród publiki na dobrym koncercie instrumentalnym. Brzydoty tutaj jako takiej nie dostrzeżemy, jednak to, co rzuca się w oczy to czysta groteska. Z jednej strony brzydota i mrok śmierci z drugiej tętniące emocjami życie, którego kurczowo się trzymamy, tworzy niepowtarzalny klimat idealnie pasujący do przedstawianej historii. Widoczne jest to już na samym początku w openingu który można porównać do danse makabre. Death Parade bardzo mi się spodobało, co konkretnie? Przede wszystkim ukazanie jak bardzo skomplikowane i złożone są ludzkie uczucia, które my często oceniamy, nie zastanawiając się, jak sami byśmy postąpili w takiej sytuacji. Drugą rzeczą jest refleksja, jaką wywołuje każdy odcinek przedstawiający jakiś przypadek, w którym skryte i skomplikowane emocje aż się wylewają z ekranu. No i oczywiście niesamowity klimat, jaki przy tym wszystkim panuje podkreślany przez ładną ścieżkę dźwiękową. Jestem niezwykle usatysfakcjonowany tym, co zobaczyłem, pomimo że tytuł wyraźnie pokazuje, że mógłby pociągnąć jeszcze trochę odcinków, skupiając się na innych arbitrach i odniesieniu się tym samym bardziej do całości funkcjonowania ich systemu oceniania. Uważam, że anime jest warte obejrzenia z wielu względów i raczej nie sprawi, że zanudzisz się przy nim na śmierć. A jaki będzie Twój osąd w tej sprawie, obejrzysz czy sobie odpuścisz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *